Prado

0 View Comment Off

Prado dla wielu z nas od razu kojarzy się z Hiszpanią, jednak mało kto wie czym owo enigmatyczne Prado jest, warto bliżej przyjrzeć się temu obiektowi i skonfrontować hiszpański dorobek z naszym polskim dziedzictwem kulturowym. Gdy w 1990 r. pokazywano w Prado prawie wszystkie zachowane dzieła Diego de Velazqueza, gazety rozpisywały się o kilometrowych kolejkach. Lecz takie zainteresowanie nie było dla Madrytu czymś wyjątkowym. Niezależnie od obserwowanego wszędzie modnego zainteresowania sztuką, Madryt miał zawsze serce otwarte dla sztuk pięknych. Każda wystawa jest tu wydarzeniem i wydaje się elektryzować całe miasto. Gazety zawsze zawierają wkładki o wystawach zachęcając do oglądania i wychodząc naprzeciw zapotrzebowaniu informacyjnemu coraz większych grup miłośników sztuki. Muzea wszelkiego rodzaju są w centrum zainteresowania społecznego bardziej niż kiedykolwiek. Nawet takie cieszą się powodzeniem, które dawniej służyły jako skład świadków przeszłości. Madrycki krajobraz muzealny jest rozległy i różnorodny. Sztuka nie ogranicza się w żadnym przypadek do wspaniałej pinakoteki Prado. Również gdzie indziej podziwiać można interesujące skarby, jak choćby w obu klasztorach i w prywatnym Lazaro Gałdiano. Obok państwowych i miejskich instytucji, kuszą również zbiory prywatnych fundacji. Każdy już kiedyś doznał tego uczucia, iż muzea mogą być wyczerpujące, i że nawet przy tak dużym pragnieniu wiedzy, po kilku godzinach można dojść do granic percepcji. Jeżeli chce się naprawdę zabrać coś do domu we wspomnieniach, należy przeznaczyć czas albo na kilka pobieżnych wizyt albo wg. subiektywnego kryterium skoncentrować się na najważniejszym. Muzea państwowe otwarte są bez przerwy cały dzień. Z wyjątkiem muzeum Reina Sofia mającego przerwę we wtorek, wszystkie pozostałe zgodnie z międzynarodowym zwyczajem są zamknięte w poniedziałki. We wszystkich muzeach państwowych, do nich zalicza się Prado i Reina Sofia, w 1990 r. pokazywano w Prado prawie wszystkie zachowane dzieła Diego de Velazqueza, gazety rozpisywały się o kilometrowych kolejkach. Lecz takie zainteresowanie nie było dla Madrytu czymś wyjątkowym. Niezależnie od obserwowanego wszędzie modnego zainteresowania sztuką, Madryt miał zawsze serce otwarte dla sztuk pięknych. Potrawy, które malarz, XVIII-wieczny madrytczyk wymalował dla oka zwiedzających, jeszcze dziś świadczą o kuchni Madrytu: wyborny surowiec, którego niezafałszowany smak zostaje zachowany dzięki starannej obróbce. Tytuły tych bodegones, to skromne wyliczenie tego, co namalowane; np. „Ryby, szalotki i chleb”, „Dwie kuropatwy, cebule i szklanki”, „Chleb, gruszki, ser, naczynia”, „Ostrygi, jajka i rondel”, „Kawałek łososia, cytryna i trzy szklanki” lub „Kawałek mięsa, szynka, gliniany kubek i naczynie z brązu”. Sam malarz nazwał te obrazy, wiszące dawniej w zamku Aranjuez, „wesołym gabinetem wszelkiego rodzaju jadła uzyskiwanego w hiszpańskim klimacie”. Długo dyskutowano o tym, co stanowi kuchnię Madrytu, oraz czy w ogóle istnieje specyficzna

In : Artykuły

About the author

Related Articles

Archiwa